Archiwum dla kwiecień, 2008

Chyba za dużo horrorów oglądam

Witam,

 Wczoraj miałem taką refleksję. Pewnie oglądali Państwo kiedyś sklepy z bielizną. Bielizna chyba zawsze jest prezentowana na pięknym, kobiecym ciele. To jest taki standard.

 Tymczasem wyroby jubilerskie nigdzie nie są w taki sposób prezentowane. Kiedy wejdziecie do sklepu jubilerskiego, to wszystko leży za szkłem. W sklepie internetowym, takim jak nasz, są zdjęcia wyrobów, np. kolczyki nie są na manekinie albo modelce. Zwrócili Państwo na to uwagę?

 W przypadku biżuterii modele są zbędni, bo przedmioty, które mają prezentować są niewielkie i na ogólnym zdjęciu byłyby słabo widoczne. 

Ale… gdyby to zmienić… byłoby kilka możliwości:

 1. Modelka “użycza” dłoń, na której prezentowany jest wyrób. W efekcie mamy rodzinę Adamsów i poodcinane dłonie na stronie. Dodatkowo trzeba zadbać też o wersję męską, czyli wielka, owłosiona łapa. Rzecz jasna też taka ucięta :)  

2. Modelka “użycza” szyję na naszyjnik. I znowu – trzeba modelce uciąć głowę :)

3. Modelka “użycza” uszy na kolczyki. Co robimy? To proste.

Na stronie prezentujemy tylko jej uszy (bez twarzy) albo robimy pasek na oczach, żeby nie odciągała uwagi od kolczyków :)

Ee, za dużo horrorów chyba oglądam.

Pozdrawiam,  Artur Węc

Dodaj komentarz

Jaki powinien być dobry dostawca?

Kiedy jest zbyt dobrze, i dłuższy okres czasu nie pojawiają się problemy zaczyna mi cierpnąć skóra na grzbiecie. Nieodzowny to sygnał że coś niedługo się posypie.

I tak było tym razem :) . Kilka miesięcy bez większych problemów w codziennej pracy, zakończyło się odczuwalnym i bolesnym kryzysem. Zawiodły dwa elementy w niezwiązanych praktycznie działach firmy.

1) na produkcji szlag trafił grawerkę komputerową,

2) a w częsci administracyjnej, padła baza danych programu fakturującego!

O ile z bazą danych poradziliśmy sobie szybko, to problem z grawerką był o wiele bardziej skomplikowany. Na głowie rozpoczynajacy się “sezon obrączkowy”, a my pozostaliśmy bez maszyny które daje Im indywidualną duszę.

Od roku korzystamy z bardzo sympatycznego urzadzenia Francuskiej firmy Gravograph. Jest to grawerka mechaniczna (narzędziem grawerujacym są: diament lub frez) sterowana komputerowo. Pozwala na grawerowanie wewnatrz i na zewnątrz (np. obrączek), oraz na płaszczyznach (bransolety, blaszki, medaliki, zodiaki, itp). Zastosowane do niej oprogramowanie pozwala na grawerowanie liter (kilkanaście rodzajów czcionek), obrazów, znaków specjalnych, oraz indywidualnie przygotowanych projektów.

Już widze miny malkontentów “nie ma to jak ręczny grawer”. Niestety za ten ręczny grawerunek nie ma chętnych do zapłaty. Kosztowo wychodzi 3-4 krotnie drozej, a ponadto nie ma gwarancji że krój czcionki będzie zawsze wysokiej jakości (zalezy to również od “dobrego dnia” mistrza grawerskiego).

I właśnie teraz to urzadzenie nas zawiodło! Po dwóch dniach prób, przeprogramowywania, robienia dodatkowych kalibracji odpuścilismy sobie. Cóż trzeba pogodzić się z faktem że na kilkanascie dni zostaniemy bez możliwosci grawerowania (juz widziałem sterty kilkudziesięciu par obrączek które przez ten okres nazbierają się do wydania klientom. A przecież niektóre z nich muszą być przygotowane na czas-gdyż ślubu nikt nie przełozy.

I tutaj na wysokości zadania stanęła firma PAT Rodent z Częstochowy, u której kupiliśmy to urzadzenie. Mimo ze nie należało to do ich obowiązków, na czas naprawy zaoferowali nam grawerkę którą mieli u siebie do prezentacji klientom. Wiazało się to z kilkoma przejazdami na trasie Kraków-Częstochowa które wykonaliśmy w tym okresie (musieliśmy dwukrotnie dowozić ją na czas prezentacji do firmy PAT) , lecz dzięki ich pomocy mogliśmy bez przeszkód wykonać wszystkie zaplanowane na ten okres prace.

Mimo że dla nas koszty były niewspółmierne, nasi klienci nie odczuli braku tego urzadzenia, gdyż udało się uniknać opóźnień w zleceniach. A firma PAT zyskała w nas klienta który zakupy u ich będzie stawiał na pierwszym planie. 

Taki właśnie powinien być dobry dostawca.

Artur Węc

Komentarze (3)