W piątek byłem w Galerii Krakowskiej w naszym pięknym Krakowie. Stanąłem przed jednym ze sklepów jubilerskich, który ma tam swój punkt. Tak sobie chciałem rzucić okiem na wystawę.
Przed tą wystawą stały dwie kobitki i jedna mówi do drugiej: „Na Kurczaba jest taki Węc. Też ma fajne rzeczy, musisz sobie pojechać obejrzeć”.
Normalnie myślałem, że przewrócę się z wrażenia. Mówią o mnie, a ja tam jestem! I co mam teraz zrobić? Podejść, powiedzieć, że to ja? Tylko po co? I jeszcze wyjdzie, że podsłuchiwałem. Albo wezmą mnie za jakiegoś wariata.
Kiedyś rozmawiałem ze znajomą, która pracuje w księgarni internetowej i opowiadała mi o tym, jak spotkała swoich klientów w pociągu.
Przyznam szczerze, że wtedy jakoś tak średnio w to uwierzyłem.
No, ale teraz… Fajnie być takim sławnym
Kiedy wróciłem do firmy i opowiedziałem Grzesiowi, jaką miałem przygodę w terenie, to spojrzał na mnie z politowaniem i powiedział: „Dobra, to teraz rozdaj autografy fanom… na fakturach”.
I wtedy uświadomiłem sobie, że przecież one nie mówiły tylko o mnie. Sklep jubilerski prowadzę ja, brat, mama i nasi pracownicy. Węc to nazwisko naszej rodziny i jednocześnie nazwa sklepu.
Echh…
Ale i tak przez chwilę było fajnie
Szczerze życzę Wam takiej (albo innej) wakacyjnej przygody.
Pozdrawiam, Artur
andrzej powiedział/a
Ja dawałem kiedyś korepetycje a potem w autobusie usłyszałem jak 3 dziewczyny rozmawiają, że ich chłopak ma świetnego korepetytora, a wiedziałem że to ja i zacząłem się szeroko uśmiechać aż dziewczyny się dziwnie spojrzały, ale im powiedziałem że to o mnie mówią;)
robert powiedział/a
No prosze, radze zacząć nosić przy sobie długopis, bo nie wiadomo kiedy się może przydać
A ja już po zaręczynach
fajnie wyszły, bo improwizowane…,
jedliśmy obiad z naszymi rodziczami, całkiem przypadkowo…., i w tym momencie kurier przyniósł pierścionek – więc szybko wskoczyłem w garnitur, kwiaty , szampan…., i tak wyszły moje zaręczyny…, nawet nie zdazyłem przyjżeć sie pierścionkowi
, puźniej obejrzałem go dokładnie na ręku narzeczonej
śliczny
Monika powiedział/a
Panie Arturze widzę, że potwierdzenie, iz to Co robicie, jest doceniane pozytywnie wpłynęło na Pana samopoczucie
i słusznie! Miło czuć się
a co..;)
dowartościowanym.A pragnę podkreślić , że i ja Pana autograf
posiadam,więc w razie wzmożonej Państwa popularności oprawie w ramkę,
powiesze na ścianie i będe sie chwalić znajomością z Panem
Ja pracuje w radiu, i rozdaje ..wizytówki
z wakacyjnych przygód
zdarzają mi się tylko anonimowe smsy z pozdrowieniami od płci
przeciwnej, na której to ponoć swoją osobą wywarłam niebagatelne
wrażenie. Niby nic, a jak może podbudować ego
Próżność. Miła rzecz. Dawkowana w odpowiednich ilościach jest jak
najbardziej wskazana!
Oby więcej takich sytuacji Pana spotykało, bo nie ma nic
przyjemniejszego niż miłe uczucie w serduchu, że się czegoś dokonało.
Pozdrawiam ciepło z drugiego końca “świata”
Ewa powiedział/a
Obchichotałam się jak mrówka i od razu humor mi się poprawił. A z tymi autografami to niegłupi pomysł, zwłaszcza że i tak Pan je składa na fakturach i to chyba w znacznych ilościach. Ewentualnie, żeby już wszystko było jasne, to można zamienić na fakturze “podpis” na “autograf” (tylko nie wiem, co na to US).
A zupełnie po cichutku się przyznam, że u takiego Węca to mam zamiar sobie niedługo zamówić kolczyki z brylancikami – w ramach walki z depresją i wykorzystywania chwilowego przypływu gotówki. A ten Węc ma takie ładne kolczyki – wiedział Pan o tym?
Rafał powiedział/a
No gratuluje,
) pozdrawiam rafal
w mojej firmie rowniez znaja juz pana nazwisko i zarazem nazwe firmy.
Znajomi zreszta tez – zwlaszcza Ci ktorzy planuja slub