Oj, mocno zaniedbałem ostatnio wpisy na blogu. To nie dlatego że w firmie nic się nie dzieje, wrecz przeciwnie, zmian jest bardzo dużo
.
Już niebawem nowe wpisy. A teraz pierwszy klip Grzegorza Filipczyka.
Pozdrawiam Artur.
Oj, mocno zaniedbałem ostatnio wpisy na blogu. To nie dlatego że w firmie nic się nie dzieje, wrecz przeciwnie, zmian jest bardzo dużo
.
Już niebawem nowe wpisy. A teraz pierwszy klip Grzegorza Filipczyka.
Pozdrawiam Artur.
Wydawać by się mogło że to hasło dotyczy wyłącznie relacji na lini pomiędzy przedsiębiorcami. Okazuje się że równie często w błąd wprowadzani są klienci firm .
W ciągu kilku ostatnich tygodni przez nasz sklep w Krakowie przewinęło się kilka tysięcy osób (oczywiście to jest nic – biorąc pod uwagę ruch w centrach handlowych- lecz dla naszej niewielkiej firemki na obrzeżach miasta to bardzo dużo).
Od kilkudziesięciu osób usłyszeliśmy podobne historie dotyczące jednej z wielkich sieci jubilerskich. Przyczyna powstania tych sytuacji był spadek wartości złotówki, i zarazem wzrost cen złota na giełdach światowych. Przełożyło się to na 40-50% wzrosły ceny bizuterii (pisałem o tym wcześniej), a ostatecznym tego skutkiem było zmniejszenie zysku, a nawet strata na produktach wykonywanych na zamówienie (np. obrączkach).
Łatwo sobie wyobrazić sytuację że klient zamawia obrączki wpłacając 10% zaliczki. W dniu zamówienia cena obrączek za gram wynosi przykładowo 165 zł. W ciągu następnych 2-3 dni cena złota zwyżkuje, i firma musi za złoto potrzebne do wykonania klientowi obrączek zapłacić o 15% wiecej. Praktycznie ta zwyżka przy ustalonej wczesniej cenie sprzedaży powoduje że zostaje stracony cały zysk na tym kliencie – a w niektórych przypadkach powstaje wręcz strata.
I własnie na ten problem znalazła rozwiązanie firma o której wpomniałem powyżej. W momencie odbioru zamówionych wcześniej obrączek przedstawiali klientom cenę która uwzgledniała podwyżkę złota. Przez to obrączki stawały się droższe o 200-300 zł, firma zarabiała na nich (pomimo niekorzystnego zakupu złota), a klient … , cóż często zostawał postawiony pod ścianą, i nie miał wyboru (płacic lub brać ślub bez nich).
Ale nie będę się dłużej pastwił nad sieciami. Innym sposobem stosowanym przez firmy jest zaniżanie masy obrączek (doczepiłem się tego asortymentu, gdyż tutaj złoto jest główna składowa ceny!).
Mianowicie firma w swojej ofercie ma wręcz niewiarygodnie niska cenę obrączek (przy porónaniu podobnych modeli konkurencji). W momencie składania zamówienia przez klienta na zleceniu zostaje wpisana orientacyjna cena i masa obrączek. Przy tym jest zastrzeżenie że obrączki moga różnić się masą od ustalonej w zleceniu (jest to prawdą, gdyż tej masy przy stosowanych technologiach idealnie nie można ustalić). Na końcu zlecenia dopisana zostaje informację że jeżeli para obrączek dla klienta będzie cięższa niż skalkulowana to w momencie odbioru klient będzie zobowiązany do dopłacenia różnicy w złocie (i tutaj podana jest cena za 1 g złota – np 145 zł/g).
W momencie odbioru obrączek okazuje się że np. zamiast 10g ważą one 12g. Do zapłaty jest nie obliczone przy składaniu zamówienia 1450 zł, a wyliczone z rozliczenia 1740 zł. Bagatela 290 zł więcej, lecz przecież obraczki są cięższe – i wszystko jest w porządku.
Firma taka ma świetną ofertę cenową w porównaniu do konkurencji, a w ostateczności zarabia tyle samo. Czysty zysk – prawda?. A że klient podczas odbioru jest zdenerwowany?, cóż następni i tak przyjdą skuszeni ceną i miłymi zapewnieniami o jej atrakcyjności.
Dlatego dobrym sposobem przy zamawianiu wyrobów wykonywanych na termin jest (w przypadku biżuterii) zagwarantowanie ceny i masy (nawet pomimo wzrostu ceny surowców, robocizny, czy jakiejkolwiek składowej kosztów).
Firma która ma przemyślaną politykę cenową nie zaniża sztucznie cen produktów wykonywanych na termin by w ten sposób zdobyć przewagę nad konkurencją. Te ceny są na tyle realne, i rzetelne by w przypadkach opisanych powyżej mogła przyjać na siebie ewentualną stratę. Dzięki temu nie musi stawiać swoich klientów przed faktami dokonanymi.
Artur Węc
W jedny z wcześniejszych postów pisałem o gwarancji. Skupiłem się tam na tzw. “wieczystej gwarancji” przy okazji poruszając temat informowania klientów przez sprzedawców na temat kupowanych produktów (ich obsługi i użytkowania , pielęgnacji).
Od kilkunastu lat obserwuję to zjawisko. Przyjęło się że główną rolą sprzedawcy jest działać i przedstawiać produkt w taki sposób by klient sfinalizował transakcję. Nie zawsze są ważne oczekiwania i priorytety klienta. Zwykły sprzedawca nie sprawdza czego potrzebuje i oczekuje kupujacy, lecz potwierdza jego wyobrażenia o produkcie.
Od lat staramy się w firmie WĘC-Twój Jubiler działać tak by służyć klientowi radą, a nie tylko sprzedawać im towar. Dlatego nie lubię gdy osoby obsługujace w naszym sklepie są nazywane sprzedawcami, bo są raczej doradcy, którzy najpierw słuchają potrzeb, a nastepnie doradzą co klient powinien wybrać, tak aby jego oczekiwania zostały spełnione.
Sprzedaż jest bardzo ważna, lecz nie jest sprawą nadrzędną. Satysfakcja klienta w długim okresie czasu jest korzyścią której nie zastąpi zwiekszenie obrotu w którymś z miesięcy.
Artur Węc
W marcu ubiegłego roku poruszałem na tym blogu już podobny temat:
http://weccompl.wordpress.com/2008/02/15/co-dalej-z-tym-zlotem/
Komentowałem wtedy bieżącą sytuację na rynku złota, i starałem się wyjasnić dlaczego jubilerzy nie cieszą się gdy złoto drożeje.
Upłynął niepełny rok, a stanęliśmy przed podobnym problemem. Chociaż nie, teraz oprócz wzrostu ceny złota, mocno przyłożył nam spadek wartości złotego. Od listopada dolar i złoto wspólnie rosły (na szczęście bez nadmiernych wachnięć i często się amortyzując), by w styczniu wywindować cenę złomu złota o ponad 15 zł/g w przeciągu kilku dni.
W firmie mamy zasadę utrzymywania ceny w przypadku pewnych wachnięć, i nie przenoszenia podwyżek od razu bezpośrednio na klientów. Niestety w ubiegłym tygodniu przekroczyliśmy punkt graniczny.
Jutro wprowadzamy nowe ceny. Niestety podwyżka będzie bardzo duża, i liczymy się ze spadkiem sprzedaży (osoby które nie będą musiały kupić, po prostu wstrzymają się z zakupami, i będą czekać do ostatniej chwili licząc na spadki).
Coraz częściej w różnych folderach reklamowych spotykamy się z wyrażeniem “Wieczna Gwarancja”, ”Wieczysta Gwarancja”.
Co to jest?, Czego dotyczy?, W jakim okresie obowiązuje?
Na prosty rozum powinno się przyjąc że jest to gwarancja “na zawsze”. Czyli że od momentu zakupu, do czasu zakończenia używania danego wyrobu, w przypadku jego zepsucia gwarant jest zobowiazany dokonać nieodpłatnej naprawy.
Jednak w rzeczywistości hasło “Wieczystej Gwarancji” jest stosowane jako dodatkowy chwyt marketingowy. Zazwyczaj ta “Wieczność” jest okrojona w czasie i obostrzona wieloma ograniczeniami.
Poniżej dwa przykłady “Wieczystej Gwarancji” stosowanej w dwu różnych branżach.
Biorąc pod uwagę powyższe zastrzeżenia gwaranta, stosowanie słów “WIECZYSTA”, “WIECZNA” jest conajmniej dużym nadużyciem. Nawet jeśli jest prawnie dopuszczalne, moralnie nie do końca uczciwe. Może ono bowiem przeciętnego człowieka wprowadzić w błąd, tworząc wyobrażenie produktu o korzystniejszej wartości dodanej (w porównaniu z podobnymi), niż klient w rzeczywistości otrzyma.
Wracając do jubilerstwa i biżuterii.
W naszej branży również niektóre firmy jubilerskie stosują “wieczną gwarancję”. Słowa “dajemy wieczną gwarancję na sprzedawane produkty” coraz częsciej pojawiaja się na stronach internetowych firm jubilerskich. Zazwyczaj trudno znaleźć rzetelną informację czego ta “WIECZNA” gwarancja dotyczy, i w jaki sposób powinien postepować klient aby z niej skorzystać.
Wtedy należy pamiętać że często coś co chroni nas od wszystkiego i na zawsze, okazuje się zwykłą mrzonką która w przypadku wystąpienia problemów objawia się w swojej całej okazałosci. Jak postąpi gwarant?
Rozważając teoretycznie gwarancja “wieczna” jest możliwa. Jednak co ona w rzeczywistości oznacza?
Dlatego pojawiaja się następujace pytania:
Uważam że jest to temat który dotyczy zarówno klientów, jak i handlowców. Dlatego zapraszam do dyskusji, jak WY odbieracie slogan “WIECZNA GWARANCJA”
Artur Węc
Można trywolnie stwierdzić że obrączki ślubne są tylko nic nie znaczącym symbolem. Jednak czy takie stwierdzenie bedzie zgodne z prawdą?
Oczywiście że są symbolem, jednak symbolem niebanalnym. Łączy bowiem dwie osoby które stają się sobie tożsame. Osoby które stają się dla Siebie najbliższymi ludźmi na świecie, dla których ta druga przestaje być tajemnicą, a staje się częścia własnego JA.
Takie spojrzenie na małżeństwo, i niezbędny jego atrybut – obrączki - jest mało popularne. Najczęściej małżeństwo kojarzy się z instytucja, a nie z miłoscią i wspólnym dzieleniem radości oraz problemów.
Żyjemy w czasach gdy wszystko można kupic “od ręki”. Czy również zakup obrączki powinien być szybkim niepoprzemyślanym strzałem w ostatnim momencie, tuż przed samym ślubem?
Osobiście uważam że na wybór obrączek powinnismy zarezerwować sobie czas, spokój, i odpowiednią ilość wiedzy, by ten wybór był dla nas przyjemnością. Czy celebrowanie chwili wyboru obraczek jest złe? Przecież obrączka nie jest tylko następna rzeczą którą trzeba kupić. Obrączka tworzy cząstkę nowego związku, symbolizuje bliskość między dwojgiem ludzi, i jest widocznym atrybutem więzi pomiędzy partnerami.
Dlatego na jej wybór dobrze zarezerwować sobie bezpieczną ilość czasu, i odpowiedni okres przed ślubem. Dzięki temu unikniemy stresu, oraz wyboru podyktowanego koniecznością, a nie świadomą decyzją.
Przedstawiam kilka nietypowych prezentów pod choinkę.
1) Seria limitowana “Zestaw Marlena- naszyjnik z bransoletą jedwab i perły“
2) Pióro ze srebra Leader Argentii (pojedyncze egzemplarze).
3) Zestaw bransoleta i naszyjnik model N1Z
4) Zestaw FINEZJA naszyjnik z bransoletą – seria limitowana
5 Zestaw JODŁA naszyjnik z bransoletą – pojedyncze egzemplarze
6) Pierścionek z cyrkonią AP-90ZB
7) Bransoleta z brylantami z kolekcji Górecki
Złoty zegarek Geneva – pojedyncze egzemplarze
9) Pierścionek z brylantem AP-1110ZB
10) Naszyjnik z bransoletą ANGEL- zestaw (seria limitowana)
11) Naszyjnik z bransoletą HERA- zestaw (seria limitowana)
Kilkanaście dni temu jeden z Klientów zarzucił nam, iż w sklepie w Krakowie stosujemy system monitorowania i zapisu obrazu.
Konkretnie osoba ta nie życzyła sobie by przy wyborze osobistych precjozów “ktoś” ją obserwował.
Faktem jest że na każdym kroku jesteśmy obserwowani, filmowani i nagrywani. Dziesiątki kamer dziennie stara się wychwycić nasz obraz po to by móc go w przyszłości wykorzystać (niekiedy jak w przypadku foto-radarów przeciw nam
).
Jednak w takim sklepie jak nasz, instalacja systemu monitoringu jest praktycznie niezbędna. I nie chodzi tutaj wyłącznie o bezpieczeństwo sklepu i jego pracowników. Dzięki kamerom niejednokrotnie mogliśmy również uchronić naszych klientów przed poważnymi stratami.
Wszyscy wiemy że w miejscach publicznych roi się od różnej maści oszustów i złodziei. Bardzo często swoich ofiar szukają właśnie w miejscach związanych z handlem, gdzie osoby zaaferowane zakupami zapominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Taka właśnie “przygoda” przydarzyła się jednemu z naszych dobrych Klientów (nazwijmy go Pan Z.).
Jak co roku na kolejną rocznicę ślubu przyszedł wybrać dla żony prezent.
Jako że od czasu założenia obrączek minęło już 10 lat, ta uroczystość miała być wyjątkowa, podsumowująca okrągłą rocznicę związku.
Wspólnie z naszym doradcą wybrali śliczne kolczyki do których w przyszłości można było prosto dokupić pierścionek i wisiorek do kompletu
http://www.wec.com.pl/Kolczyki-p1354.html
Pan Z. odebrał zapakowany wyrób i poprosił jeszcze naszego Doradcę o pokazanie pozostałych części zestawu. Wspólnie przeszli do gabloty z brylantami, gdzie obejrzeli pierścionek http://www.wec.com.pl/Pierscionek-p902.html
oraz wisiorek do zestawu
http://www.wec.com.pl/Wisiorki-p1352.html
Niestety, Pan Z. był na tyle nieroztropny że otwartą aktówkę wraz z włożonym do niej opakowaniem z kolczykami zostawił na ladzie w innej części sklepu. Po powrocie okazało się że opakowanie z kolczykami zniknęło! W sklepie znajdowało się wtedy trzech naszych doradców, oraz kilku klientów, i pomimo że lokal nie jest duży nikt nie widział co stało się z kolczykami.
Na szczęście cały problem dzięki systemowi rejestracji mogliśmy rozwiązać w prosty i niesłychanie szybki sposób. Poprosiliśmy wszystkich klientów o pozostanie w sklepie do momentu sprawdzenia zapisu z kamer na dyskach. Po chwili opakowanie wraz z pierścionkiem “znalazło” się pod gablotą ze srebrem.
Nie mam wątpliwości, że gdyby nie nasze zdecydowane działanie i poinformowanie wszystkich obecnych o możliwości odtworzenia zarejestrowanego obrazu, biżuteria nie znalazłaby się. Pan Z. poniósłby stratę, a my pozostalibyśmy z kacem moralnym że na naszym terenie nie potrafiliśmy Go ochronić przed złodziejami.
Należy jednak pamiętać że najważniejszym zabezpieczeniem każdego z nas przed stratą, jest zdrowy rozsądek. Dlatego podczas gorączki zakupów proszę nie zapominać o podstawowych zasadach dotyczących własnego bezpieczeństwa. Unikniemy stresu, niepotrzebnie zszarganych nerwów, a w ostateczności straty – pieniędzy lub przedmiotu na które to rzeczy musieliśmy wcześniej ciężko zapracować.
W następnym tekście postaram się przybliżyć temat gwarancji na biżuterię.
Artur Węc
Ostatnio do naszego sklepu w Krakowie przyszli młodzi ludzie. Wybrali sobie obrączki
i zapytali mnie (mnie!), co myślę o szkole rodzenia.
Dopiero wtedy zauważyłem, że dziewczyna faktycznie miała jakiś większy brzuch. Powiedzieli, że pytają mnie, bo jestem jubilerem i pewnie klienci opowiadają mi o swojej nowej drodze życia. Owszem, ale jeszcze nikt nie mówił mi o szkole rodzenia!
Słyszałem, że takie szkoły są modne, bo przygotowują do porodu. W ogóle teraz wszyscy mają łatwiej, bo jest szkoła, masa książek i internet. Moja mama nie chodziła do szkoły, a jakoś mnie i Grzegorza urodziła.
Z jednej strony nie dziwię się takim szkołom, bo warto być przygotowanym, ale z drugiej, czy aby nie jest to po prostu kupowanie sobie jakiegoś psychicznego poczucia bezpieczeństwa? Ja nie rodziłem i nie wiem, jak to jest. I pewnie nigdy rodzić nie będę
Nie jestem kobietą, tylko jubilerem. Tamtego dnia przekonałem się, że bycie gościem od obrączek, to uczestnictwo w nowej drodze życia tych, którzy je u mnie nabywają. Moje pierścionki i obrączki będą im pewnie towarzyszyć do końca życia. To trochę tak jakbym był świadkiem i sprawcą ważnego momentu – nie tylko dla nich, ale dla przyszłych pokoleń.
pozdrawiam,
Artur Węc
Witam serdecznie,
Jako że jest początek wakacji pomyślałem, że ostrzegę Was przed pewnym hmm… niebezpieczeństwem. Otóż sam po sobie, ale też od klientów wiem, że często opalamy się bez zdejmowania zegarka, pierścionków, obrączki, sygnetów itp.
Latem, kiedy jesteśmy na świeżym powietrzu, opalamy się też jakby przy okazji
spacerując albo siedząc beztrosko przed domem. Niestety później zdejmujemy np. taki zegarek i jest biało ![]()
Znacie to?
Teraz co prawda pada za oknem, ale pogoda na dniach ma się poprawić, a to oznacza, że ja i Wy zaczniemy się opalać, także mimowolnie. Dlatego w te (i każde następne wakacje) trzeba pamiętać o zdejmowaniu
biżuterii i zegarka
No co źle piszę? Przecież zegarki i pierścionki nie muszą się opalać
pozdrawiam,
Artur Węc