Archiwum dla Ludzie

Ucziwość w biznesie!

Wydawać by się mogło że to hasło dotyczy wyłącznie relacji na lini pomiędzy przedsiębiorcami. Okazuje się że równie często w błąd wprowadzani są klienci firm .

W ciągu kilku ostatnich tygodni przez nasz sklep w Krakowie przewinęło się kilka tysięcy osób (oczywiście to jest nic – biorąc pod uwagę ruch w centrach handlowych- lecz dla naszej niewielkiej firemki na obrzeżach miasta to bardzo dużo).

Od kilkudziesięciu osób usłyszeliśmy podobne historie dotyczące jednej z wielkich sieci jubilerskich. Przyczyna powstania tych sytuacji był spadek wartości złotówki, i zarazem wzrost cen złota na giełdach światowych. Przełożyło się to na 40-50% wzrosły ceny bizuterii (pisałem o tym wcześniej), a ostatecznym tego skutkiem było zmniejszenie zysku, a nawet strata na produktach wykonywanych na zamówienie (np. obrączkach).

Łatwo sobie wyobrazić sytuację że klient zamawia obrączki wpłacając 10% zaliczki. W dniu zamówienia cena obrączek za gram wynosi przykładowo 165 zł. W ciągu następnych 2-3 dni cena złota zwyżkuje, i firma musi za złoto potrzebne do wykonania klientowi obrączek zapłacić o 15% wiecej. Praktycznie ta zwyżka  przy ustalonej wczesniej cenie sprzedaży powoduje że zostaje stracony cały zysk na tym kliencie – a w niektórych przypadkach powstaje wręcz strata.

I własnie na ten problem znalazła rozwiązanie firma o której wpomniałem powyżej. W momencie odbioru zamówionych wcześniej obrączek przedstawiali klientom cenę która uwzgledniała podwyżkę złota. Przez to obrączki stawały się droższe o 200-300 zł, firma zarabiała na nich (pomimo niekorzystnego zakupu złota), a klient … , cóż często zostawał postawiony pod ścianą, i nie miał wyboru (płacic lub brać ślub bez nich).

Ale nie będę się dłużej pastwił nad sieciami. Innym sposobem stosowanym przez firmy jest zaniżanie masy obrączek (doczepiłem się tego asortymentu, gdyż tutaj złoto jest główna składowa ceny!).

Mianowicie firma w swojej ofercie ma wręcz niewiarygodnie niska cenę obrączek (przy porónaniu podobnych modeli konkurencji). W momencie składania zamówienia przez klienta na zleceniu zostaje wpisana orientacyjna cena i masa obrączek. Przy tym jest zastrzeżenie że obrączki moga różnić się masą od ustalonej w zleceniu (jest to prawdą, gdyż tej masy przy stosowanych technologiach idealnie nie można ustalić). Na końcu zlecenia dopisana zostaje informację że jeżeli para obrączek dla klienta będzie cięższa niż skalkulowana to w momencie odbioru klient będzie zobowiązany do dopłacenia różnicy w złocie (i tutaj podana jest cena za 1 g złota – np 145 zł/g).

W momencie odbioru obrączek okazuje się że np. zamiast 10g ważą one 12g. Do zapłaty jest nie obliczone przy składaniu zamówienia 1450 zł, a wyliczone z rozliczenia 1740 zł. Bagatela 290 zł więcej, lecz przecież obraczki są cięższe – i wszystko jest w porządku.

Firma taka ma świetną ofertę cenową w porównaniu do konkurencji, a w ostateczności zarabia tyle samo. Czysty zysk – prawda?. A że klient podczas odbioru jest zdenerwowany?, cóż następni i tak przyjdą skuszeni ceną i miłymi zapewnieniami o jej atrakcyjności.

Dlatego dobrym sposobem przy zamawianiu wyrobów wykonywanych na termin jest (w przypadku biżuterii) zagwarantowanie ceny i masy (nawet pomimo wzrostu ceny surowców, robocizny, czy  jakiejkolwiek składowej kosztów).

Firma która ma przemyślaną politykę cenową nie zaniża sztucznie cen produktów wykonywanych na termin by w ten sposób zdobyć przewagę nad konkurencją. Te ceny są na tyle realne, i rzetelne by w przypadkach opisanych powyżej mogła przyjać na siebie ewentualną stratę. Dzięki temu nie musi stawiać swoich klientów przed faktami dokonanymi.

Artur Węc

Dodaj komentarz

Podawacz, sprzedawca, czy doradca?

W jedny z wcześniejszych postów pisałem o gwarancji. Skupiłem się tam na tzw. “wieczystej gwarancji” przy okazji poruszając temat informowania klientów przez sprzedawców na temat kupowanych produktów (ich obsługi i użytkowania , pielęgnacji).

Od kilkunastu lat obserwuję to zjawisko. Przyjęło się że główną rolą sprzedawcy jest działać i przedstawiać produkt w taki sposób by klient sfinalizował transakcję. Nie zawsze są ważne oczekiwania i priorytety klienta. Zwykły sprzedawca nie sprawdza czego potrzebuje i oczekuje kupujacy, lecz potwierdza jego wyobrażenia o produkcie.

Od lat staramy się w firmie WĘC-Twój Jubiler działać tak by służyć klientowi radą, a nie tylko sprzedawać im towar. Dlatego nie lubię gdy osoby obsługujace w naszym sklepie są nazywane sprzedawcami, bo są raczej doradcy, którzy najpierw słuchają potrzeb, a nastepnie doradzą co klient powinien wybrać, tak aby jego oczekiwania zostały spełnione.

Sprzedaż jest bardzo ważna, lecz nie jest sprawą nadrzędną. Satysfakcja klienta w długim okresie czasu jest korzyścią której nie zastąpi zwiekszenie obrotu w którymś z miesięcy.

 

Artur Węc

Dodaj komentarz

A złoto coraz droższe…

W marcu ubiegłego roku poruszałem na tym blogu już podobny temat:

http://weccompl.wordpress.com/2008/02/15/co-dalej-z-tym-zlotem/

Komentowałem wtedy bieżącą sytuację na rynku złota, i starałem się wyjasnić dlaczego jubilerzy nie cieszą się gdy złoto drożeje. 

Upłynął niepełny rok, a stanęliśmy przed podobnym problemem. Chociaż nie, teraz oprócz wzrostu ceny złota, mocno przyłożył nam spadek wartości złotego. Od listopada dolar i złoto wspólnie rosły (na szczęście bez nadmiernych wachnięć i często się amortyzując), by w styczniu wywindować cenę złomu złota o ponad 15 zł/g w przeciągu kilku dni.

W firmie mamy zasadę utrzymywania ceny w przypadku pewnych wachnięć, i nie przenoszenia podwyżek od razu bezpośrednio na klientów. Niestety w ubiegłym tygodniu przekroczyliśmy punkt graniczny.

Jutro wprowadzamy nowe ceny. Niestety podwyżka będzie bardzo duża, i liczymy się ze spadkiem sprzedaży (osoby które nie będą musiały kupić, po prostu wstrzymają się z zakupami, i będą czekać do ostatniej chwili licząc na spadki).

Komentarze (1)

Co ma obrączka do szkoły rodzenia?

Ostatnio do naszego sklepu w Krakowie przyszli młodzi ludzie. Wybrali sobie obrączki

 >>  Obrączki ślubne P645Łazur - obrączki Kolekcja Harmonijna P654

 

i zapytali mnie (mnie!), co myślę o szkole rodzenia.

Dopiero wtedy zauważyłem, że dziewczyna faktycznie miała jakiś większy brzuch. Powiedzieli, że pytają mnie, bo jestem jubilerem i pewnie klienci opowiadają mi o swojej nowej drodze życia. Owszem, ale jeszcze nikt nie mówił mi o szkole rodzenia!

 Słyszałem, że takie szkoły są modne, bo przygotowują do porodu. W ogóle teraz wszyscy mają łatwiej, bo jest szkoła, masa książek i internet. Moja mama nie chodziła do szkoły, a jakoś mnie i Grzegorza urodziła.

Z jednej strony nie dziwię się takim szkołom, bo warto być przygotowanym, ale z drugiej, czy aby nie jest to po prostu kupowanie sobie jakiegoś psychicznego poczucia bezpieczeństwa? Ja nie rodziłem i nie wiem, jak to jest. I pewnie nigdy rodzić nie będę ;)

 Nie jestem kobietą, tylko jubilerem. Tamtego dnia przekonałem się, że bycie gościem od obrączek, to uczestnictwo w nowej drodze życia tych, którzy je u mnie nabywają. Moje pierścionki i obrączki będą im pewnie towarzyszyć do końca życia. To trochę tak jakbym był świadkiem i sprawcą ważnego momentu – nie tylko dla nich, ale dla przyszłych pokoleń.  

:)

pozdrawiam,

Artur Węc

Dodaj komentarz

W te wakacje trzeba pamiętać o…

Witam serdecznie,

Jako że jest początek wakacji pomyślałem, że ostrzegę Was przed pewnym hmm… niebezpieczeństwem. Otóż sam po sobie, ale też od klientów wiem, że często opalamy się bez zdejmowania zegarka, pierścionków, obrączki, sygnetów itp.

Latem, kiedy jesteśmy na świeżym powietrzu, opalamy się też jakby przy okazji :) spacerując albo siedząc beztrosko przed domem. Niestety później zdejmujemy np. taki zegarek i jest biało :)
Znacie to?

Teraz co prawda pada za oknem, ale pogoda na dniach ma się poprawić, a to oznacza, że ja i Wy zaczniemy się opalać, także mimowolnie. Dlatego w te (i każde następne wakacje) trzeba pamiętać o zdejmowaniu
biżuterii i zegarka :)

No co źle piszę? Przecież zegarki i pierścionki nie muszą się opalać :)

pozdrawiam,
Artur Węc

Dodaj komentarz

Jestem znany ;)

W piątek byłem w Galerii Krakowskiej w naszym pięknym Krakowie. Stanąłem przed jednym ze sklepów jubilerskich, który ma tam swój punkt. Tak sobie chciałem rzucić okiem na wystawę.

Przed tą wystawą stały dwie kobitki i jedna mówi do drugiej: „Na Kurczaba jest taki Węc. Też ma fajne rzeczy, musisz sobie pojechać obejrzeć”.

 Normalnie myślałem, że przewrócę się z wrażenia. Mówią o mnie, a ja tam jestem! I co mam teraz zrobić? Podejść, powiedzieć, że to ja? Tylko po co? I jeszcze wyjdzie, że podsłuchiwałem. Albo wezmą mnie za jakiegoś wariata.

 Kiedyś  rozmawiałem ze znajomą, która pracuje w księgarni internetowej  i opowiadała mi o tym, jak spotkała swoich klientów w pociągu. 

Przyznam szczerze, że wtedy jakoś tak średnio w to uwierzyłem.

No, ale teraz… Fajnie być takim sławnym ;)

 Kiedy wróciłem do firmy i opowiedziałem Grzesiowi, jaką miałem przygodę w terenie, to spojrzał na mnie z politowaniem i powiedział: „Dobra, to teraz rozdaj autografy fanom… na fakturach”.

 I wtedy uświadomiłem sobie, że przecież one nie mówiły tylko o mnie. Sklep jubilerski prowadzę ja, brat, mama i nasi pracownicy. Węc to nazwisko naszej rodziny i jednocześnie nazwa sklepu.

 Echh…

 Ale i tak przez chwilę było fajnie :)

 Szczerze życzę Wam takiej (albo innej) wakacyjnej przygody.

 Pozdrawiam, Artur

Komentarze (5)

Ostatnie takie Święta?

W środę byłem w sklepie i płaciłem kartą. Kasjerka z pokerową twarzą próbowała połączyć się z systemem. Trwało to dobre pół godziny. W tym czasie kolejka wydłużyła się pięciokrotnie.

W końcu usłyszałem, że przez te Święta są problemy. Pierwsza moja myśl: jakie Święta? Owszem, w sklepie jest więcej ludzi, ale handlowcy w ogóle mi nie przypomnieli o Mazurku, o zajączkach, o jajkach…

I myślę, czy aby kwestią czasu jest, że komercja dopadnie Wielkanoc, czy może z punktu widzenia handlu, to nie są dobre Święta? Uznałem, że brak nachalnej reklamy w Wielkanoc to totalne niedopatrzenie.

Mój znajomy, który pracuje w marketingu mówi, że nie ma złych dni, są tylko źle stworzone kampanie reklamowe. Ale czy tyle firm w Polsce, które nie dostrzegają tych Świąt, może się mylić i mieć złe kampanie?

Chyba tak :) Przynajmniej mamy spokój i nikt nam nie sugeruje niepotrzebnego wydawania pieniędzy. To chyba ostatnie takie Święta, gdzie możemy skupić się na relacjach i rodzinie, a nie na materialnych sprawach.

Korzystając z okazji, chciałbym życzyć Wam w nadchodzących dniach wszystkiego dobrego :)

 Artur Węc

Dodaj komentarz

Ja mam też swoje święto. I to dwa!

Kiedy uświadomiłem sobie, że niedługo jest Dzień Kobiet, od razu pomyślałem o Dniu Mężczyzny. Czy mi nie należy się żadne święto? Poszukałem i odnalazłem Dzień Mężczyzn - dwa dni później, czyli 10 marca. Ooo, może dostanę jakiś prezent :)

Zaraz, zaraz, przecież było coś we wrześniu. Sprawdziłem. 30 września jest Dzień Chłopaka. Więc, jeśli jest Dzień Mężczyzn i Dzień Chłopaka oraz Dzień Kobiet, to gdzie jest Dzień Dziewczyn?

Nie doszukałem się. Sprawdziłem też w postulatach nowej Partii Kobiet. Nie jestem męską, szowinistyczną świnią :) , ale uznałem, że skoro my mamy dwa święta, to może babeczki też by chciały mieć dwa, skoro mają jedno i można to uznać za dyskryminację.

Panowie! może i mamy dwa święta, ale chyba jednak babki rządzą światem. Partia Kobiet mówi przecież, że “Polska jest kobietą” :) To dla nich harujemy, jak woły i to my zabiegamy o ich względy. Więc dbajmy o nasze Panie, na co dzień, a nie tylko od święta.

I między innymi dlatego chciałbym Wszystkim Paniom złożyć najserdeczniejsze Życzenia z okazji Dnia Kobiet. Życzę zdrowia, spełnienia marzeń i… jak najmniej kłopotów z facetami :)

 Artur Węc

Dodaj komentarz

Dzisiaj Walentynki…

Dzisiaj Walentego!

Pomimo że nie jestem już pierwszej młodosci ;) , to ten dzień również w mojej rodzinie przyjął się jako coś szczególnego. I nie chodzi o brak codziennego uśmiechu, gestu, czy czułości. Rzecz w tym że potrzebujemy chwili, aby złapać oddech, na moment uwolnić myśli i poczuć wspomnienie młodości, beztroski i całkiem innych problemów. Na to pozwala nam ten “sztuczny wytwór marketingu” – i chwała mu za to!

Dlatego dzisiaj wcześniej kończę by nie zawieść żony.

Dodaj komentarz

Co masz zrobić kiedyś, zrób teraz! Dlaczego?

To stara historia, lecz jest przestrogą przed odkładaniem wszystkiego w czasie.

Zapewne słyszeli już Państwo o szaleństwie daty 07.07.07. Mój kolega ze szkolnych lat (oj, jak to było dawno…) postanowił wreszcie zalegalizować swój związek i chciał oświadczyć się w Walentynki.

Wybraliśmy wspólnie ładny pierścionek
CP-4012 żółte i białe złoto G/VS >>

Wszystko zapowiadało się, jak należy. Było to w pierwszym tygodniu stycznia. Jemu nie śpieszyło się z pójściem do Urzędu, bo przecież do lipca jest czas, a biorą cywilny bez wesela.

Dalej już chyba wiedzą Państwo, co się stało. W ciągu jednego dnia wszystkie media (ściągając od siebie oczywiście) podały, że w tym roku jest piękna data 07.07.07 – szczęśliwa siódemka, dobry układ
liczb i tym podobne historie.

Następnego dnia rozpoczął się szturm na Urzędy Stanu Cywilnego. Nawet nie zdążyliśmy zareagować :) No i nie będzie ślubu 07.07.07
Poradziłem mu, żeby oświadczył się jak najszybciej i zamówił 08.08.08 lub 09.09.09 (sierpień i wrzesień mają “R” w nazwie, więc zgodnie z tradycją). Ale to też nie jest takie pewne, bo Ci, co nie zdążyli na 07, na pewno już zaklepują się na 08 lub 09.

Oczywiście padł dowcip, że szkoda, że nie zdecydował się na 06.06.06. A dodam, że zawsze lubił nieco ostrzejszą muzykę ;)
Doszedłem do następujących wniosków:
1) Media mają ogromną siłę i są w stanie wmówić wiele
2) Co masz zrobić kiedyś, zrób teraz

To drugie sprawdza się zawsze. Niedługo Walentynki, czyli dobry moment na oświadczyny lub obdarowanie Lepszej Połowy jakimś eleganckim drobiazgiem.

W Walentynki jako jubiler jestem właśnie takim Urzędem z dobrą datą ślubu, bo mam spinki do mankietów, kolczyki, łańcuszki, pierścionki… A kwiaty są zbyt schematyczne i szybko wysychają.

Co masz zrobić kiedyś, zrób teraz, żeby potem mieć spokój. Inaczej wyjdziesz na tym wszystkim, jak mój kolega z tymi zaręczynami.

14 luty tuż, tuż.

Wiecznie zakochany we własnej żonie,
Artur

Dodaj komentarz

Starsze wpisy »